Start › Film
Film

Ewolucja 'meet-cute' w kinie. Zobacz, jak zmienia się pierwsze spotkanie w komediach romantycznych.

Ewolucja 'meet-cute' w kinie. Zobacz, jak zmienia się pierwsze spotkanie w komediach romantycznych.

To ten jeden, magiczny moment. On i ona wpadają na siebie na ulicy, rozsypując stertę ważnych dokumentów. Ona myli go z kimś innym, co prowadzi do serii zabawnych nieporozumień. On oblewa ją kawą w zatłoczonej kawiarni. To właśnie „meet-cute” – serce i dusza każdej komedii romantycznej. Zobacz, jak ten kultowy trop filmowy zmieniał się na przestrzeni dekad i co mówi o ewolucji naszych relacji.

„Meet-cute” to termin, który w świecie scenopisarstwa określa pierwsze, zazwyczaj urocze, zabawne lub nietypowe spotkanie przyszłych kochanków. To iskra, która zapala płomień romansu i sprawia, że od samego początku kibicujemy bohaterom. Ale sposób, w jaki kino aranżuje te pierwsze spotkania, przeszedł fascynującą transformację. Od wyidealizowanych scenariuszy rodem ze Złotej Ery Hollywood, przez ironiczne mrugnięcia okiem w latach 90., aż po brutalnie realistyczne (i często niezręczne) randki z aplikacji w XXI wieku. Ewolucja tego motywu to nie tylko zmiana filmowych konwencji, to lustro, w którym odbijają się nasze zmieniające się obyczaje, lęki i marzenia o miłości.

Czym jest 'meet-cute' i dlaczego go kochamy?

Wyobraź sobie scenę: dwoje ludzi, którzy nigdy wcześniej się nie widzieli, zostaje połączonych przez zrządzenie losu w okolicznościach, które są jednocześnie niezręczne, zabawne i absolutnie niezapomniane. To właśnie esencja meet-cute, filmowego tropu, który stanowi fundament gatunku, jakim jest komedia romantyczna. To coś więcej niż zwykłe „cześć”. To obietnica przygody, dowód na to, że wszechświat ma dla bohaterów plan. Scenarzyści uwielbiają ten chwyt, ponieważ pozwala on natychmiastowo zbudować więź między postaciami i zaangażować widza w ich historię. Pierwsze spotkanie w filmie musi być na tyle wyraziste, by uzasadnić całą resztę fabuły – kłótnie, rozstania i wielki powrót w finale. Kochamy te momenty, bo odwołują się do naszej głęboko zakorzenionej wiary w przeznaczenie i romantyczny idealizm. W codziennym, często monotonnym życiu, perspektywa, że miłość może czekać tuż za rogiem, ukryta w przypadkowym zderzeniu czy zabawnej pomyłce, jest niezwykle pociągająca. To eskapizm w najczystszej postaci, który pozwala nam marzyć, że i nasza historia miłosna może zacząć się w równie filmowy sposób.

Złota Era Hollywood - urok przypadku i qui pro quo

W latach 30., 40. i 50. kino było fabryką snów, a meet-cute było jednym z jej najważniejszych produktów. W klasycznych komediach romantycznych i screwball comedies pierwsze spotkanie bohaterów było często wynikiem spektakularnego zbiegu okoliczności lub skomplikowanego nieporozumienia (qui pro quo). Pomyśl o Clarku Gable'u i Claudette Colbert w filmie Ich noce (1934), którzy spotykają się w zatłoczonym autobusie, zmuszeni przez okoliczności do wspólnej podróży. Ich początkowa niechęć, podszyta błyskotliwymi dialogami, jest podręcznikowym przykładem tego, jak rodzi się ekranowy romans. Tropy filmowe tamtej epoki opierały się na kontraście – on był cynicznym reporterem, ona rozpieszczoną dziedziczką. Ich spotkanie było zderzeniem dwóch światów, które w innym wypadku nigdy by się nie przecięły.

Screwball comedy a narodziny 'meet-cute'

To właśnie gatunek screwball comedy, z jego szalonym tempem i ekscentrycznymi postaciami, doprowadził meet-cute do perfekcji. Filmy takie jak Drapieżne maleństwo (1938), gdzie Katharine Hepburn wciąga Cary'ego Granta w serię absurdalnych zdarzeń, pokazały, że pierwsze spotkanie może być chaotyczne, irytujące i kompletnie pozbawione logiki, a przez to jeszcze bardziej romantyczne.

Romantyzm w cieniu wielkich wydarzeń

W filmach z lat 40. i 50. ewolucja gatunku podążała w stronę dodawania głębszego, często melodramatycznego tła. Spotkania w cieniu wojny czy społecznych przemian, jak w Casablance, nadawały miłości dodatkowy ciężar. Przypadkowe spotkanie na dworcu kolejowym czy w paryskiej kawiarni stawało się symbolem nadziei i normalności w nienormalnych czasach. Te klasyczne scenariusze utrwaliły w popkulturze obraz miłości jako siły, która potrafi przezwyciężyć największe przeszkody, a wszystko zaczyna się od jednego, magicznego spojrzenia.

Przełom wieków - od niezręczności do ironii

Gdy nadeszły lata 80. i 90., publiczność stała się bardziej cyniczna, a twórcy filmowi zaczęli bawić się utartymi schematami. Komedia romantyczna przeżywała swój renesans, ale jej bohaterowie byli już inni – bardziej neurotyczni, samoświadomi i skomplikowani. To dekada, w której meet-cute stało się bardziej realistyczne, a przynajmniej osadzone w bardziej przyziemnych realiach. Zamiast porwań i fałszywych tożsamości, mieliśmy przypadkowe spotkania w księgarniach, wypożyczalniach kaset wideo czy na lotniskach. W Kiedy Harry poznał Sally (1989) tytułowi bohaterowie spotykają się podczas długiej, pełnej kłótni podróży samochodem. Ich spotkanie nie jest urocze – jest niezręczne i irytujące. Dopiero lata i kolejne przypadkowe spotkania budują ich relację. Z kolei w Notting Hill (1999) pierwsze spotkanie w filmie to klasyk gatunku – Hugh Grant oblewa Julię Roberts sokiem pomarańczowym. Scena jest jednak przefiltrowana przez typową dla tamtych lat ironię i poczucie absurdu całej sytuacji.

Twórcy zaczęli świadomie komentować i dekonstruować tropy filmowe, co widać doskonale w filmie Masz wiadomość (1998). Bohaterowie, grani przez Toma Hanksa i Meg Ryan, zakochują się w sobie anonimowo przez internet, podczas gdy w realnym świecie są biznesowymi rywalami. To był proroczy zwiastun tego, jak technologia zmieni zasady gry. Najpopularniejsze scenariusze na meet-cute z tego okresu to:

  • przypadkowe spotkanie w miejscu publicznym, jak księgarnia, kawiarnia czy park,
  • konflikt zawodowy lub sąsiedzki, który z czasem przeradza się w uczucie,
  • bycie umówionym na randkę w ciemno przez wspólnych znajomych,
  • pomylenie tożsamości lub telefonu, prowadzące do serii zabawnych zdarzeń.

Współczesny 'meet-cute' w erze cyfrowej

Wejście w XXI wiek i dominacja mediów społecznościowych oraz aplikacji randkowych całkowicie przemodelowały krajobraz miłosnych poszukiwań. Jak w takim świecie ma odnaleźć się idea romantycznego zrządzenia losu? Współczesna komedia romantyczna często odpowiada na to pytanie wprost: nie ma. Dzisiejszy meet-cute to często "anti-meet-cute". Zamiast magicznego spotkania mamy pierwszy swipe w prawo na Tinderze, niezręczną wymianę wiadomości i jeszcze bardziej niezręczną pierwszą randkę. Ewolucja gatunku poszła w kierunku realizmu i pokazywania miłości "bez filtra". Filmy takie jak Single od świąt czy serial Nowoczesna miłość eksplorują trudy randkowania w cyfrowym świecie, gdzie algorytm zastąpił przeznaczenie. Bohaterowie nie wpadają już na siebie na ulicy – oni świadomie się wyszukują, przeglądając setki profili. To sprawia, że presja na idealne pierwsze spotkanie jest jeszcze większa, a jego potencjalna porażka – bardziej bolesna.

Aplikacje randkowe na wielkim ekranie

Scenariusz filmowy coraz częściej uwzględnia aplikacje randkowe jako główne miejsce akcji. To tam bohaterowie przeżywają swoje pierwsze zauroczenia, ale też pierwsze rozczarowania – ghosting, catfishing czy po prostu niedopasowanie. Kino pokazuje, że poszukiwanie autentyczności w świecie wykreowanych cyfrowych wizerunków to największe wyzwanie współczesnych singli.

Dekonstrukcja tropu - czy 'meet-cute' umarł?

Niektórzy twórcy idą o krok dalej, otwarcie kpiąc z klasycznego meet-cute. W filmie Jak romantycznie! bohaterka po uderzeniu w głowę trafia do świata, który jest jedną wielką komedią romantyczną, pełną absurdalnych zbiegów okoliczności. Taka dekonstrukcja pokazuje, jak bardzo oddaliliśmy się od starych ideałów. A może to tylko chwilowy trend? Być może w kontrze do cynizmu i technologii zatęsknimy jeszcze za prostą, magiczną historią o dwojgu ludziach, którzy po prostu na siebie wpadli, rozlewając kawę.

K
Redakcja 4Kultury.pl
Przewodnik po zjawiskach współczesnej kultury, filmie, muzyce i trendach internetowych. Odkrywamy popkulturę i styl życia z nowej perspektywy. O serwisie

Czytaj dalej