Start › Film
Film

Manic Pixie Dream Girl: analiza filmowego stereotypu i jego ewolucji w kinie romantycznym.

Manic Pixie Dream Girl: analiza filmowego stereotypu i jego ewolucji w kinie romantycznym.

Z pewnością znasz ten typ bohaterki. Jest ekscentryczna, pełna życia i nieco tajemnicza. Pojawia się w życiu zblazowanego, smutnego bohatera, by nauczyć go, jak czerpać radość z małych rzeczy i otworzyć się na świat. To właśnie ona – Manic Pixie Dream Girl. Skąd wziął się ten filmowy trop i czy wciąż ma się dobrze? Sprawdź, jak ewoluował ten stereotyp i czy współczesne kino znalazło na niego antidotum.

Kim jest Manic Pixie Dream Girl? Geneza tropu

Wyobraź sobie postać, która nie ma własnych problemów, ambicji ani głębszej historii. Jej jedynym celem istnienia na ekranie jest bycie katalizatorem zmiany dla głównego męskiego bohatera. To właśnie esencja Manic Pixie Dream Girl (w wolnym tłumaczeniu: „szalona elfia dziewczyna marzeń”). Termin ten został ukuty w 2007 roku przez krytyka filmowego Nathana Rabina po seansie filmu „Elizabethtown”. Opisał on postać Kirsten Dunst jako irytująco uroczą istotę, która „istnieje wyłącznie w rozgorączkowanej wyobraźni scenarzystów i reżyserów, aby nauczyć zamyślone, uduchowione młode dusze, jak cieszyć się życiem i jego nieskończonymi tajemnicami oraz przygodami”. To trafne podsumowanie, które obnażyło jeden z najbardziej powszechnych stereotypów w filmach romantycznych. Charakterystyka Manic Pixie Dream Girl jest dość prosta, a jej cechy powtarzają się w wielu produkcjach.

Typowa MPDG to kobieta, która:

  • jest niezwykle ekscentryczna, ubiera się w stylu vintage, słucha niszowej muzyki i ma nietypowe hobby,
  • ma w sobie dziecięcą radość życia i spontaniczność, która kontrastuje z cynizmem i marazmem bohatera,
  • jest tajemnicza i nieuchwytna, a jej przeszłość jest ledwo zarysowana, co czyni ją bardziej intrygującą,
  • pełni rolę muzy i przewodniczki, która wyciąga mężczyznę ze strefy komfortu, nie oczekując niczego w zamian.

Choć termin jest stosunkowo nowy, archetyp ten istniał w kinie od dawna. Wystarczy wspomnieć postać Susan Vance (Katharine Hepburn) w „Drapieżnym maleństwie” z 1938 roku czy nawet Holly Golightly (Audrey Hepburn) ze „Śniadania u Tiffany'ego”. Te bohaterki filmowe, choć dziś ikoniczne, często służyły jako barwne tło dla męskich perypetii, a ich złożoność była sprowadzana do roli „uroczego dziwadła”.

Złota era MPDG w komediach romantycznych

Prawdziwy rozkwit tropu Manic Pixie Dream Girl przypadł na pierwszą dekadę XXI wieku, zwłaszcza w kinie niezależnym i popularnych komediach romantycznych. To wtedy na ekranach królowały postacie, które idealnie wpisywały się w ten schemat. Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest Sam, grana przez Natalie Portman w filmie „Powrót do Garden State” (2004). Jest patologiczną kłamczuchą, nosi kask i słucha The Shins – jej dziwactwa mają na celu wyłącznie „naprawienie” pogrążonego w depresji bohatera granego przez Zacha Braffa. Podobnie jest z Summer Finn (Zooey Deschanel) w filmie „(500) dni miłości”. Z perspektywy głównego bohatera, Toma, jest ona ucieleśnieniem marzeń – piękna, zabawna, nieprzewidywalna. Problem w tym, że Tom nie widzi w niej prawdziwej osoby, a jedynie projekcję swoich pragnień.

Dlaczego ten typ bohaterki filmowej stał się tak popularny? Odpowiedź jest prosta: to wygodna fantazja. Kino romantyczne z tamtego okresu często opierało się na męskiej perspektywie. MPDG to postać, która nie stawia wymagań, nie ma własnych, skomplikowanych potrzeb i istnieje po to, by ubarwić życie mężczyzny. Jest nagrodą, a nie partnerką. To uproszczona i spłaszczona wizja kobiecości, która idealnie pasowała do narracji o męskim dojrzewaniu. Przykłady Manic Pixie Dream Girl w filmach można mnożyć, ale wszystkie sprowadzają się do jednego – redukcji kobiety do funkcji narzędzia w fabule.

Dekonstrukcja tropu - kiedy kino powiedziało "dość"

Na szczęście, wraz ze wzrostem świadomości na temat szkodliwości stereotypów, twórcy filmowi zaczęli krytycznie przyglądać się figurze MPDG. Zaczęła się powolna dekonstrukcja tropu, a filmy, które kiedyś były jego sztandarowymi przykładami, zaczęto analizować na nowo. Wspomniane „(500) dni miłości” to doskonały przykład. Choć na pierwszy rzut oka Summer wydaje się klasyczną MPDG, film w rzeczywistości pokazuje toksyczność takiego postrzegania kobiety. Narrator na końcu filmu podkreśla, że to opowieść o chłopaku, który nie potrafił dostrzec, że jego wymarzona dziewczyna jest po prostu człowiekiem z własnym życiem i uczuciami.

Jednak prawdziwym przełomem i świadomą krytyką tego stereotypu był film „Zakochany bez pamięci” (2004). Postać Clementine Kruczynski, brawurowo zagrana przez Kate Winslet, ma wszystkie cechy MPDG – farbuje włosy na szalone kolory, jest impulsywna i spontaniczna. Jednak w kluczowej scenie mówi do swojego partnera: „Zbyt wielu facetów myśli, że jestem konceptem, że ich dopełniam, albo że dzięki mnie ożyją. Ale ja jestem tylko popieprzoną dziewczyną, która szuka własnego spokoju ducha”. To zdanie jest manifestem i bezpośrednim uderzeniem w stereotypy w filmach. Innym, jeszcze bardziej dosłownym przykładem, jest „Ruby Sparks” (2012). Opowiada historię pisarza, który dosłownie stwarza swoją idealną dziewczynę, a następnie zdaje sobie sprawę z potworności kontrolowania drugiej osoby. Filmy dekonstruujące stereotyp Manic Pixie Dream Girl pokazały, że współczesne kino jest gotowe na bardziej skomplikowane i prawdziwe portrety kobiet.

Współczesne bohaterki - koniec ery MPDG?

Czy to oznacza, że era Manic Pixie Dream Girl dobiegła końca? W dużej mierze tak. Współczesne kino i seriale, zwłaszcza te tworzone przez kobiety, oferują nam galerię postaci, które są dalekie od jednowymiarowego ideału. Bohaterki takie jak Fleabag z serialu o tym samym tytule, Frances z „Frances Ha” czy postacie z filmów Grety Gerwig („Lady Bird”, „Małe kobietki”) są skomplikowane, pełne wad, a ich ekscentryczność wynika z ich charakteru, a nie z potrzeby zaimponowania mężczyźnie. Mają własne cele, marzenia i problemy, które nie kręcą się wokół męskiego protagonisty. Jak zmieniły się bohaterki w kinie romantycznym? Stały się po prostu ludźmi.

Ta zmiana jest efektem nie tylko większej świadomości społecznej, ale także demokratyzacji przemysłu filmowego. Platformy streamingowe dały głos nowym twórcom, a kobiety-scenarzystki i reżyserki coraz częściej opowiadają historie z własnej perspektywy. Dzięki temu bohaterki filmowe przestały być jedynie obiektem męskiego spojrzenia (male gaze), a stały się pełnoprawnymi podmiotami swoich opowieści. Oczywiście, echa tropu MPDG wciąż można gdzieniegdzie odnaleźć, ale nie jest to już dominujący model w kinie romantycznym. Współczesne historie miłosne coraz częściej opowiadają o partnerstwie dwojga równych sobie, niedoskonałych ludzi, a nie o magicznej istocie, która ratuje smutnego chłopca. I to zdecydowanie zmiana na lepsze.

K
Redakcja 4Kultury.pl
Przewodnik po zjawiskach współczesnej kultury, filmie, muzyce i trendach internetowych. Odkrywamy popkulturę i styl życia z nowej perspektywy. O serwisie

Czytaj dalej